Cult of Luna - Eternal Kingdom (2008)
Płytę wydano w czerwcu ubiegłego roku. Chyba kiepski termin. Lato i wakacje to nie najlepsza pora na muzykę wyrastającą na styku doom metalu, hardcoru i mrocznego przestrzennego rocka.Obecność hc, to zasługa wokalisty i jego monotonnego, zbolałego growlu. Idziemy dalej. Chcecie doomowych riffów? Jest Owlwood. Mało? Poczekajcie na końcówkę Eternal Kingdom. A dalej czeka jeszcze Great Migration z miażdżącym fragmentem, takim z serii: tomy, growl, gitary. Przypomina trochę patenty ogrywane na Salvation. Ale jeśli lubicie CoL za transowe rytmy z przestrzenną elektroniką w tle (Mire Deep), możecie się lekko zawieść. Tym razem postawiono na ciężar. Kłania się więc debiut i The Beyond. Oczywiście nie zabrakło dłuższych utworów pełnych zmian tempa i nastroju. Najwięcej majstrowania przy klimacie znajdziecie w Curse i - najdłuższym na płycie - Ghost Trail.
Czyli, ogólnie, powtórka z rozrywki? Nie do końca. Raczej doskonalenie wcześniej wypracowanych zagrywek i chwytów. Nie oznacza to braku miejsca dla nowości. Znajdą się rzeczy naprawdę świeże i zaskakujące. Np.: nastrojowa i lekko westernowa trąbka w The Lure, solówka w Ghost Trail, marszowy rytm w Following Betulas podbity podniosłymi klawiszami udającymi orkiestrę dętą. Prawie jak na defiladzie. Jest jeszcze kombinowane solo w Great Migration i plumkająca gitara w Ugin. Na myśl mogą przyjść, odpowiednio: King Crimson i David Gilmour, raczej na zasadzie luźnego skojarzenia.
Rdzeń jest wciąż ten sam. CoL gra atmosferyczny post metal, mroczny i psychodeliczny. W sam raz na dźwiękową ilustrację fantastycznego świata, wymyślonego przez szaleńca. Bo Eternal Kingdom to koncept album. Teksty do utworów zostały napisane w oparciu o książkę znalezioną gdzieś w rodzinnym mieście chłopaków z CoL, pełną nieziemskich stworzeń, pół ludzi, pół zwierząt - hybryd. Takich jak ten człowiek na okładce płyty z głową sowy. Autorem tej historii okazał się pacjent szpitala dla psychicznie chorych. Wcześniej podobno utopił własną żonę. Przyjemnego słuchania.
Read more...
Rdzeń jest wciąż ten sam. CoL gra atmosferyczny post metal, mroczny i psychodeliczny. W sam raz na dźwiękową ilustrację fantastycznego świata, wymyślonego przez szaleńca. Bo Eternal Kingdom to koncept album. Teksty do utworów zostały napisane w oparciu o książkę znalezioną gdzieś w rodzinnym mieście chłopaków z CoL, pełną nieziemskich stworzeń, pół ludzi, pół zwierząt - hybryd. Takich jak ten człowiek na okładce płyty z głową sowy. Autorem tej historii okazał się pacjent szpitala dla psychicznie chorych. Wcześniej podobno utopił własną żonę. Przyjemnego słuchania.





